poniedziałek, 3 stycznia 2011

bezsennośc part one.

Kolejna noc, której nie przespałam. Och, można dopisać do listy. Ale lubię noc. Gwiazdy.... Cisze... Spokój... skończyły mi się papierosy, ale jedyne czego żąłuje, że skończyły się nocne palenia przez okno. Obserwowanie pozornie cichej ulicy, ale także osobnych ludzkich historii. Bo był i pan, który o trzeciej wstawał do pracy, była pani z panem, wracający z sylwestra, była osoba bliżej niezidentyfikowana , która okryta płaszczem nocy skąs do domu wracała, ale byli też dwaj nastoletni alkocholicy, któzy wracajli nad ranem z imprezy, kląc niemiłosiernie. Każdy ma w sobie coś z romantyka, w tym także i ja. Dobra, sooł - nał wracam do oglądania ms. nobody, który jest przegenialny. Siedze z moim misiem Shanimalkiem i czekam aż wybije godzina, któa oznajmi : czas do szkoły. Przetrzymam te sześc lekcji, wrócę , odespie i zawalę kolejną noc na biologię + to nieszczęsne zadanie domowe. Cholera... Chcę wakacje. No,ale narazie czekam na dłuższy weekend , a potem na ferię. Dam radę, nie? Musze dać... I z biologią równiez sobie poradzę. mam dobry humor, nawet. Jest dobrze... Czas wyjśc na prostą i szykowac się do kolejnych koncertów, które uwielbiam... Energia, radośc, zywiołowść - paleta złożonych emocji, wszystko takie piękne w swojej nierealności. 

xoxo Marggy.




 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz